Postanowiłam, że choć katar i kaszel nie dają mi żyć (kto ma tak samo - palec do budki, łączmy się w bólu, niech zarazki przekonają się, że mamy przewagę liczebną!), dam radę napisać krótkie podsumowanie października, bo czas goni, a za chwilę pewnie skończy się listopad, a wtedy to już święta i na co komu będzie moje podsumowanie minionego miesiąca, prehistoria.
A tak na poważnie, moja odporność w tym roku naprawdę przebija samą siebie i już któryś raz z kolei postanowiła zrobić sobie urlop i wyjechać w ciepłe kraje, zostawiając mnie w tym zimnym i pełnym zarazków klimacie. W związku z czym moje czytanie podupadło, a ja sama przewracam się głównie z boku na bok zastanawiając się, czy znajdę pozycje, w której uda mi się przeleżeć więcej niż 15 minut.
Korzystając z momentu, gdy aspiryna (ten post nie zawiera lokowania produktu!) połączyła swoje działanie z malinową herbatą, a ja w prezencie otrzymałam chwilę dobrego samopoczucia, postanowiłam napisać luźniejszy post - podsumowanie października.
Zaczynając od początku - październik upłynął mi pod znakiem kryminałów, a dominującym autorem zdecydowanie był pan Nesbo.
Pierwszą przeczytaną w tym miesiącu książką był Pentagram, który przyczynił się do tego, że Nesbo na dobre wrócił w moje łaski. Po mniej udanej przygodzie z Trzecim Kluczem i Czerwonym Gardłem okazało się, że dalej jest coraz lepiej. Otrzymał ocenę 8/10 i cóż powiedzieć - gorąco polecam.
Idąc za ciosem chwyciłam za Wybawiciela. Tu klimat zdecydowanie bardziej sensacyjny, choć zagadka kryminalna również stała na wysokim poziomie. Pochłonęłam tę książkę i czekałam na więcej. Przyznałam 8/10 i polecam nie tylko miłośnikom kryminałów, ale też tym, którzy lubią powieści sensacyjne, trzyma w napięciu, brawa dla autora, za kolejną udaną pozycję!
Tym samym z niecierpliwością sięgnęłam po Pierwszy Śnieg, w którym nie dość, że spotkałam seryjnego zabójcę, to do tego świetnie skonstruowanego. Jak być może wiecie z recenzji książka również mi się bardzo podobała. Otrzymała ode mnie notę 8.5/10 i gorąco polecam, przede wszystkim dlatego, że pewnie warto ją przeczytać, zanim obejrzy się film.
Niestety, dalsze części serii z Harrym Hole jeszcze nie stoją na mojej półce. W związku z czym zrobiłam sobie chwilę wytchnienia od klimatu morderców i śledczych, z braku lepszego pomysłu chwyciłam Byłam tu - Gayle Forman. Książka ta ma w sobie coś fajnego, choć styl pisania autorki nie należał do moich ulubionych, to przyzwyczaiłam się do niego i w gruncie rzeczy pasował do książki. Jeśli ktoś jest ciekawy czegoś więcej, zachęcam do przeczytania recenzji, ale pozycję polecam. Fajna młodzieżówka w surowy sposób przedstawiająca problem samobójstwa - 8/10.
W między czasie w Biedronce rzucili książki po dyszkę. No i jak tu się nie skusić? Poskutkowało to tym, że zakupiłam "Krew na śniegu" - Nesbo, by zabić tęsknotę za Harrym. Nie wiem, czy na blogu pojawi się dłuższa recenzja tej pozycji, dlatego póki co powiem Wam tylko, że nie jest to kryminał, do jakich autor nas przyzwyczaił. Mam wrażenie, że książka bardziej eksponuje pewien problem społeczny, pokazuje nam, skąd wywodzą się mroczne umysły, co siedzi w ich duszy, niż wciąga w kryminalną zagadkę. Moja ocena to 5.5/10, ponieważ miałam duże trudności, by ostatecznie przebrnąć przez te, jedynie 180 (!) stron. Raczej nie polecam, a szczególnie na początek przygody z autorem, bo można się zrazić.
Tradycyjnie więc chyba przeczytałam pięć książek, z tym że z zadowoleniem stwierdzam, że aż cztery z nich były naprawdę świetne! Więc bilans uznaję za naprawdę udany!
Jeśli chodzi o zdobycze książkowe tego miesiąca to są to:
- Dziewczyny, które zabiły Chloe
- Stalkerzy
- Diabolika
- Krew na śniegu
- Mitologia Nordycka
Większość zakupiona w promocyjnych cenach w supermarketach. Jedynie Diabolika pochodzi ze świetnej promocji na znak.com.pl. Którą z nich najbardziej polecacie?
W filmy październik nie owocował, co w dużej mierze też wynikało z braku czasu. Obejrzałam 88 minut, w którym główną rolę grał Al Pacino. Film trochę lat już ma, jednak jeśli ktoś go jeszcze nie widział, to serdecznie polecam, a jeśli widzieliście, to dajcie znać, co sądzicie :)
Z seriali króluje Belfer, choć nie jestem póki co zachwycona tym, co twórcy przedstawili nam w dwóch pierwszych odcinkach. Mam nadzieję, że fabuła rozkręci się i będzie zmierzać w tę stronę, za którą pokochałam pierwszy sezon. Oglądacie Belfra? Macie jakieś swoje spostrzeżenia na ten temat?
A muzycznie dominuje u mnie w tym miesiącu delikatny polski rock, może trochę przypominający ballady rockowe. W tle gra Koniec Świata, ewentualnie Romantycy Lekkich Obyczajów. Natomiast piosenka, którą chciałam Wam szczególnie polecić to:
"Więc może lepiej już ten pokój? Te cienie oba?
Ten brzeg łóżka, lampka wina i szklanka whisky?
A kryzys? Proponuję pielęgnować.
Bo, kto wie, czy to nie ostatnia ludzka rzecz w tym wszystkim.
Bo cała reszta proszę Pani na zakręcie,
bo reszta stoi proszę Pana na głowie."
Ostatnia Prosta (Łona&Webber), z płyty nowOsiecka+, czyli wariacje artystyczne odnoszące się do twórczości pani Osieckiej. Cudna piosenka, bardzo podoba mi się taka interpretacja.
I to chyba wszystko, co mogłabym Wam zaprezentować w tym miesiącu. A jak Wam minął ten jesienny miesiąc? :) Koniecznie dajcie znać w komentarzach!










