Hej!
Dzisiejszy post może być nieco mniej logiczny od
poprzednich, ale będę recenzować książkę, która rozłożyła mnie na łopatki i
choć postaram się o logiczne sformułowanie swoich myśli, bądźcie wyrozumiali. W
poście niestety nie będzie zdjęć, przede wszystkim ze względu na to, że książki
w księgarniach, do których zaszłam nie było i musiałam wyposażyć się w ebooka,
a nie jestem tak uzdolniona, by zrobić artystyczne zdjęcie laptopa :P.
Nie wiem czy czytaliście książkę „Dziewczyna o kruchym sercu”,
ale jeśli jeszcze po nią nie sięgnęliście, to naprawdę polecam. Świat, do
którego przenosi nas autorka, jest w gruncie rzeczy naszym światem, z tym że
pojawiają się w nim strażnicy życia i śmierci. Jednym z takich strażników jest
właśnie Janek, który, na szczęście, nie gra roli kogoś w rodzaju świętego, czy
anioła. Jest zwykłym nastoletnim chłopakiem, który lubi wypić i dobrze się
zabawić, co sprawia, że wydaje nam się bardziej rzeczywisty. Tytułowa
dziewczyna o kruchym sercu – Ula, jest raczej mocno zbuntowaną dziewczyną. Nie
może w pełni korzystać z życia, ale chce je przeżyć z uśmiechem na twarzy, co
niekoniecznie jest dobre dla jej zdrowia.
„Całą drogę trzymałem
Ulę za rękę. Bałem się, że gdy ją puszczę, ona nagle gdzieś zniknie, a ja nie
będę potrafił jej odnaleźć.”
Piękne jest to w jaki sposób zbudowane są postaci. To że nie
są to całkowicie stereotypowe konstrukcje, a ich losy toczą się na wielu
płaszczyznach, choć oczywiście główna linia fabularna jest najważniejsza. Poza
wątkiem głównym, postaci mają swoje problemy i są stawiane w różnych sytuacjach
życiowych. Pojawiają się konflikty rodzinne, jak i kontrasty między rodzinami.
Wszystko to sprawia, że świat w którym zostali umieszczeni jest niemalże
namacalny. Relacje w tej książce również nie biorą się z niczego. Nie zachodzi
sytuacja, w której pierwsze spojrzenie wystarcza, by cała książka kręciła się
wokół jednego wątku. Jesteśmy świadkami budowania relacji i jej dojrzewania.
Zrobiło to na mnie faktycznie bardzo dobre wrażenie. Niejednokrotnie tego typu
pozycje zakładają, że po jednym spojrzeniu dwójki bohaterów w swoją stronę,
cała fabuła może przestać istnieć. Czytelnik nie tyle, że nie potrafi
zrozumieć, co zauważa głupotę takiego przedsięwzięcia, a wówczas, choć książka
może być naprawdę dobrze napisana, nie ma ochoty się w nią zaangażować lub nie
traktuje jej poważnie. Tutaj manewr kreacji bohaterów i ich relacji, stoi na
naprawdę wysokim poziomie. Podobnie jest z postaciami drugoplanowymi, odgrywają
one swoją rolę w wydarzeniach dotyczących Janka i Uli, ale są też osobnymi
istotami, które mają swoje uczucia i emocje, których nie sposób podporządkować
jedynie historii głównych bohaterów.
Choć jest to w gruncie rzeczy rodzaj (nie)typowego romansu i
pojawiają się w nim ckliwe dialogi, a nawet momentami lekko nieautentyczne
wypowiedzi, nie jest ich aż tyle, by było to denerwujące. Naprawdę rzadko mam
ochotę na książki o miłości właśnie ze względu na przesycenie tanim
romantyzmem, który niczego nie udowadnia. Tutaj, mimo że na pierwszym planie
mamy młodzież, poza wyznaniami miłości, pojawiają się również czyny. Słów jest
stosunkowo sporo mniej w relacji głównych bohaterów, co po raz kolejny sprawia,
że książki nie wcisnęłabym na półkę romansów. Jest jednak pewna rzecz, która
mimo wszystko denerwuje mnie, w większości książek tego typu. Są to dialogi
dotyczące seksu. Bardzo rzadko zdarza się, by erotyczne relacje partnerów były
dobrze opisane, przynajmniej w moim odczuciu. Co prawda same zachowania i
emocje partnerów, były tutaj odarte z idealizmu, z wiadomych przyczyn, co
uznaję za ogromny plus, to jednak dialogi towarzyszące tym scenom dość mocno
kolidowały z moim całościowym odbiorem książki. Spójrzcie sami:
„- Wiem, że chciałeś
mi zagrozić… - Chwyciła zębami płatek mojego ucha, a ja zadrżałem – ale to brzmiało
raczej jak obietnica.
Z największym
wysiłkiem odsunąłem się od niej.
- Do swojego pokoju,
moja panno! Ale to już!”
Wiem, że zwrot „moja panno”
jest celowym zabiegiem, który ma podkręcić napięcie seksualne, czy, bo ja wiem,
podkreślić elementy gry, dominacji i uległości, które są niejako nierozerwalnie
związane z pierwszymi etapami związku, ale ja naprawdę chciałabym zobaczyć
jakiegoś 18-19-latka, który wyraża się w ten sposób. Ale to niewielki
mankament, który jednak zwykle przykuwa moją uwagę.
W zasadzie w książce nie ma momentów zbędnych, czy też
nudnych. Fabuła jest prowadzona naprawdę sprawnie i logicznie. Stopniowo, wraz
z bohaterami, odkrywamy kolejne karty przeszłości i walczymy, by doczekać jak
najdłuższej przyszłości. Dzięki temu, że Janek jest niejako naznaczony byciem
strażnikiem, ma on więcej możliwości, niż przeciętny Kowalski, ma on też
większą wiedzę o sytuacji, co trochę podkręca zwyczajną, obyczajową fabułę.
„Sam otworzyłem sobie
furtkę, a drzwi do domu nie były zamknięte Kiedyś zapytałem ją o to, dlaczego
ich nie zamyka, a ona stwierdziła, że lepiej być okradzionym, niż nie zdołać otworzyć
drzwi ekipie pogotowia.”
Przyznam szczerze, że po książkę sięgnęłam przede wszystkim
ze względu na historię jaką opisuje. Nie zapoznawałam się z opiniami, starałam się
unikać opisów treści. Wciągnęła mnie niesamowicie. Styl pisania autorki jest
naprawdę świetny, szczególnie jak na powieść młodzieżową. Wydaje mi się, choć
pewności nie mam, że problem „kruchego serca” został w niej świetnie
naświetlony, co więcej – dość realistycznie. Zwykle nie spodziewam się zbyt
dużo po młodzieżówkach, ale ta przeczy moim uprzedzeniom. Pozwala ona nam na
wyobrażenie sobie emocji, które towarzyszą osobie chorej, jak i jej rodzinie.
Co ciekawsze, nie jest ona przepełniona żalem do świata i długimi rozważaniami
na ten temat, a mimo wszystko ten żal jest wyczuwalny. Wydarzenia nie wydają
się być przerysowane. Wszyscy jesteśmy w stanie rozpoznać pewne sytuacje z
naszego życia, czy życia bliskich nam osób, obserwować reakcje, które skądś już
znamy, dzięki czemu opowieść staje się bardzo realistyczna. Oczywiście, nie
obyło się bez wylanych łez, bo naprawdę wczułam się w losy bohaterów.
Czytaliście może „Dziewczynę o kruchym sercu”? Macie jakieś
swoje spostrzeżenia? Lubicie takie książki? Jeśli tak, to bardzo mocno Was
zachęcam do sięgnięcia po tę pozycję! Daję jej 8/10 i polecam wszystkim :) A tymczasem rozpoczynamy weekend - jakie macie plany czytelnicze? Dla części z Was to pewnie ostatni weekend wakacji, więc życzę udanej zabawy!
Pozdrawiam serdecznie : )
